Nie! To nie możliwe! To nie
mógł być on... Poznałabym go! Stałam jak zamurowana wpatrując się w
prezenterkę. Czy jestem do cholery aż tak głupia żeby nie poznać Justina
BIEBERA?! To stąd ta laska z aparatem przed kawiarnią ... I ta blondyneczka...
To wszystko tłumaczy. Pewnie był zdziwiony, że go nie rozpoznałam. Spojrzałamna
kawałek papieru, który zwijałam w dłoni. Poczułam mocne ukłucie w okolicach
klatki piersiowej i jak moje policzki się rumienią. Dobra, najwyższa pora
dowiedzieć się więcej!
Wyjęłam z kieszeni iPhone i spisałam numer...096 ... Schowałam mokrą od potu na dłoniach kartkę do szuflady na kluczyk, żeby nikt, ale to nikt jej nie odnalazł, nawet ta stara Bridget co sprząta u nas co piątek....
Wyjęłam z kieszeni iPhone i spisałam numer...096 ... Schowałam mokrą od potu na dłoniach kartkę do szuflady na kluczyk, żeby nikt, ale to nikt jej nie odnalazł, nawet ta stara Bridget co sprząta u nas co piątek....
-hej piękna, wiedziałem że zadzwonisz -
aż podskoczyła kiedy głos chłopaka rozbrzmiał w słuchawce po pierwszym
sygnale...
-Hej, ehmm no dzwonię, bo chciałam żebyś mi coś wytłumaczył, nie rozumiem czemu...
Justin przerwał mi
-Nie pytaj. Po prostu umów się ze mną jeszcze raz, a wszystkiego się dowiesz.
Jestem w gorącej wodzie kąpana, więc oczywiście nie mogłam tyle czekać. Chciałam wiedzieć wszystkiego teraz.
-Hej, ehmm no dzwonię, bo chciałam żebyś mi coś wytłumaczył, nie rozumiem czemu...
Justin przerwał mi
-Nie pytaj. Po prostu umów się ze mną jeszcze raz, a wszystkiego się dowiesz.
Jestem w gorącej wodzie kąpana, więc oczywiście nie mogłam tyle czekać. Chciałam wiedzieć wszystkiego teraz.
-Powiedz, proszę. Nie lubię tajemnic, a zwłaszcza jeżeli już
trochę się dowiedziałam.
Usłyszałam długi sygnał... Justin się rozłączył...
Cholera! Wiedziałam, że tak będzie. Po tych słowach mój laptop lekko ucierpiał, a moja pięść zrobiła się czerwona.
Usłyszałam długi sygnał... Justin się rozłączył...
Cholera! Wiedziałam, że tak będzie. Po tych słowach mój laptop lekko ucierpiał, a moja pięść zrobiła się czerwona.
*Nowa wiadomość tekstowa od : Justin X. *
„Jutro, ta sama kawiarnia co dzisiaj. O 15. Przyjdź, a wszystkiego się dowiesz..."
„Jutro, ta sama kawiarnia co dzisiaj. O 15. Przyjdź, a wszystkiego się dowiesz..."
Fuck! Od razu widać że
cwaniak... W sumie czemu nie, mogę się z nim zobaczyć, ale znowu nie pójdę na
trening... Lola mnie zabije. Ale zrobiłabym wszystko żeby jeszcze raz zobaczyć
te piękne brązowe oczy.
Tylko w co ja mam się ubrać, żeby wyglądać dość seksownie, ale bez przesady. Zdaje się, że Justin lubi dobrze ubrane dziewczyny, a nie laski, które wyglądają jak po nocy w klubie... Chociaż... JA GO PRZECIEŻ NIE ZNAM. Po chwili zastanowienia stwierdziłam, że to jeszcze nie pora żeby o takie rzeczy się zamartwiać. Zaczęłam chodzić po salonie próbując odtworzyć dzisiejszy dzień. Ughhhh! Powinnam zadzwonić do Loli i po raz kolejny ją przeprosić oraz uprzedzić, że jutro też się z nią nie spotkam.
Tylko w co ja mam się ubrać, żeby wyglądać dość seksownie, ale bez przesady. Zdaje się, że Justin lubi dobrze ubrane dziewczyny, a nie laski, które wyglądają jak po nocy w klubie... Chociaż... JA GO PRZECIEŻ NIE ZNAM. Po chwili zastanowienia stwierdziłam, że to jeszcze nie pora żeby o takie rzeczy się zamartwiać. Zaczęłam chodzić po salonie próbując odtworzyć dzisiejszy dzień. Ughhhh! Powinnam zadzwonić do Loli i po raz kolejny ją przeprosić oraz uprzedzić, że jutro też się z nią nie spotkam.
- Haloo??
- Hej Lola. Jeszcze raz
baaardzo mocno cię przepraszam za to co się dzisiaj wydarzyło. Naprawdę wypadło
mi coś ważnego i to nie mogło czekać – źle się czułam kłamiąc przyjaciółce, ale
co innego mogłam w tej chwili zrobić. – Mam nadzieję, że mi wybaczysz.
- Spokojnie, mała. Nie
gniewam się o takie pierdoły jak jeden odwołany trening. Jutro pójdziemy i
będzie ok.
- No i właśnie też w tej
sprawie dzwonię. Nie dam rady jutro. Coś mi wypadło. Ale obiecuję, że w środę
pójdziemy na 100 %.
- O czymś mi nie mówisz –
głos Loli stał się podejrzliwy.
- Czemu tak sądzisz? Mówię ci
wszystko, bo jesteś moją najlepszą przyjaciółką – kolejne kłamstwo.
- Nie wiem. Może po prostu
jestem zmęczona. Jestem wdzięczna, że zadzwoniłaś teraz odwołać trening, a nie
5 minut przed rozpoczęciem – zaśmiała się. – W każdym razie lepiej już się
położę. Dobranoc Suzie.
- Dobranoc.
Dlaczego Lola zawsze musi coś
przeczuwać. W pewnym sensie ta cecha jest dobra, ale czasem doprowadza mnie do
szału. Nie ważne. Lepiej też się już położę żeby nie wyglądać jutro jak zombie.
---------
Obudziłam się o 9:15. Kocham wakacje, bo nie muszę ustawiać
budzika na godzinę tak wczesną, że słońce jest jeszcze nad Azją. Just Kidding.
Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Kocham uczucie
letniej wody z rana. Umyłam włosy morelowym szamponem i wyszłam na zimne
kafelki w łazience. Spojrzałam w lustro.
„Jestem naprawdę seksowna.” – pomyślałam. Ubrałam się w
spodnie od dresu i jakiś podkoszulek, włosy zawinęłam w ręcznik i wyszłam z
łazienki. Przeszłam przez mój pokój zakładając po drodze moje ulubione milutkie
różowe kapcie w kwiatuszki. Zeszłam na dół do kuchni. Mama smażyła naleśniki.
Jak ja je uwielbiam!
- Zjesz trochę, Suzie? – mama spojrzała na mnie i szeroko
się uśmiechnęła.
- Głupie pytanie! – zaśmiałam się. – Gdzie tata?
- Zabrał Katherine na balet. Powinni wrócić na jakieś pół
godziny.
No tak. Zapomniałam, że Kathie chodzi we wtorki od rana na
balet. I to w wakacje! Aż dziwię się małym dzieciom, że chce im się rano
wstawać, a potem jeszcze mają mnóstwo energii.
Mama nałożyła mi naleśnika na talerz i wróciła do smażenia.
Posmarowałam placka dżemem malinowym (mój ulubiony) i zjadłam go w oka
mgnieniu. Spojrzałam na zegarek. 10:30. Spoko. Jeszcze mam czas. Zjadłam
jeszcze 3 naleśniki (szczerze to nie wiem gdzie mi się to mieści), popiłam
herbatą i pobiegłam po schodach na górę. Zdjęłam ręcznik z włosów, uczesałam je
i zajrzałam do szafy. No dobra! Mam mnóstwo ubrań, ale jak przychodzi co do
czego to nie mam się w co ubrać. Po 10 minutach zdecydowałam się na miętowe
rurki, białą bluzkę i żakiet w kolorowe kwiaty. Wysuszyłam włosy, ułożyłam je,
włożyłam na siebie ubrania i po raz kolejny spojrzałam na siebie w lustrze.
„Teraz wyglądasz jeszcze seksowniej Suzanne Roger” –
pomyślałam i uśmiechnęłam się do mojego odbicia. Podeszłam do toaletki,
nałożyłam podkład, eyeliner, tusz do rzęs i błyszczyk. To mi zwykle wystarcza
żeby przekształcić się z zera do bohatera. Założyłam na nogi sandałki na
lekkiej szpilce, do ręki wzięłam moją ukochaną torebkę Louis Viutton, do ręki
iPhone i wyszłam z domu. Dzień był dzisiaj troszkę chłodniejszy niż wczoraj,
ponieważ wiał lekki wiaterek. Przyjemnie. Ruszyłam ulicą. Mijałam kolejne
przecznice. Nuda, nuda, nuda. W końcu doszłam do kawiarni. Weszłam do środka,
poprosiłam o miejsce przy tym samym stoliku co wczoraj, usiadłam i czekałam.
Minęła 15. Zaczęłam się niecierpliwić. No cóż, może Justin ma w zwyczaju się
lekko spóźniać. 15:30. Coś jest nie tak. Zamówiłam sobie latte żeby nie
wyglądać dziwnie siedząc samotnie przez pół godziny. Dochodziła 16 kiedy mój
iPhone zawibrował w torebce.
„Wybacz mi! Nie mogę się wyrwać. Próbowałem i próbowałem,
ale Scooter jest nieugięty. Przez to, że odwołałem dzisiejszy koncert musimy
jakoś odpracować stracone pieniądze. Napiszę ;*”
No chyba nie! I jeszcze miał czelność napisać buziaczka! I
kim do cholery jest Scooter, żeby dyktować mu co ma robić?? Zapłaciłam za kawę
i lekko podenerwowana wyszłam przed kawiarnię. Zaczęło kropić. Lekki deszcz
zaczął rozmywać mój tusz do rzęs. Nie obchodziło mnie to w tej chwili. Chciałam
odreagować. Nastawiłam się na zobaczenie dzisiaj tych pięknych karmelowych
oczu, ale nic z tego nie wyszło. Szkoda. Ruszyłam w drogę powrotną do domu.
------------------------------------------
Myślicie, że Justin powie coś Suzie?
Przepraszam, że tyle czekaliście, ale szkoła ;/
opowiadanie piszą dwie autorki. Mam nadzieję, że tego nie widać. ;)
PRZEPRASZAM, ŻE TEKST JEST NA CZERWONO, ALE COŚ SIĘ ZEPSUŁO. :)
opowiadanie piszą dwie autorki. Mam nadzieję, że tego nie widać. ;)
PRZEPRASZAM, ŻE TEKST JEST NA CZERWONO, ALE COŚ SIĘ ZEPSUŁO. :)
kiedy następny rozdział bo ten troszkę krótki ? ;>
OdpowiedzUsuńjak napiszę. :)
UsuńCzekam <3 Boże szczam. Jest świetny *.*
OdpowiedzUsuń