niedziela, 21 kwietnia 2013
Five
-Co Ty tu robisz ? - zapytałam Justina.
- Nie wpuścisz mnie do środka ?
Odsunęłam się trochę w tył i pozwoliłam mu przekroczyć próg.
- Kochanie, kto przyszedł ? - krzyknęła mama z sypialni na górze.
- Znajomy, ale ZARAZ WYCHODZI. - stanowczo i dość ostro spojrzałam na chłopaka.
- Nie mam zamiaru się ruszyć, a tym bardziej wyjść. Chciałbym porozmawiać no i ...
- Justin, proszę...
-... Przeprosić za nasze nie udane spotkanie, i jakoś Ci to wynagrodzić.
- Wynagrodzić ? Zdajesz sobie pewnie sprawę, że jest godzina 23.30, i że wynagradzanie mi naszego nie udanego wypadu na kawę, o TEJ godzinie to bardzo nie przemyślany pomysł ?
- Nie po to szukałem Cię cały tydzień, żeby teraz, kiedy Cię już znalazłem, tak po prostu odejść.
- Nie mogłeś po prostu zadzwonić ?- oparłam się o ścianę i zarzuciłam lekko włosy w tył.
- Myślałem, że po tym incydencie nie będziesz chciała ze mną rozmawiać. Nawet nie odpisałaś na tamtego SMS'a... - Chłopak spojrzał na mój telefon wystający z przedniej kieszeni... piżamy...
- To dla Ciebie. Podał mi piękną, jasno bordową różę. - Wstaw lepiej do wody, bo może dłużej nie wytrzymać. Długo Cię szukałem- Uśmiechnął się i mrugnął.
Poszłam po wazon, kiedy Justin poczuł się pewniej i wszedł do salonu.
- Ładne masz mieszkanie Suzie.
- Mogę się założyć, że Twoje wygląda lepiej. I o jakieś kilka milionów drożej.
- Nie potwierdzę, ale i nie zaprzeczę. - zaśmiał się i spojrzał mi w oczy. Wszystkie zmartwienia dzisiejszego dnia zniknęły jak ręką odjął. Te karmelowe oczy, z rozszerzonymi źrenicami, wpatrujące się w moje, zwykłe szaro niebieskie... To pomaga zapomnieć o wszystkim.
- Suzanne, kolega poszedł ? Kładź się do łóżka, bo jak ojciec zobaczy że nie śpisz, to się zdenerwuje !
- Nie, nie poszedł, już chwila, musimy dokończyć rozmowę. Spokojnie, zdążymy do powrotu taty. Zapewniłam ją, i zwróciłam się do chłopaka.
- Dla czego mnie szukałeś ?
- Chciałaś wyjaśnień.. Mojej historii.. Więc stoi przed Tobą Justin Bieber.
Wywróciłam oczami, po czym przekrzywiłam głowę i spojrzałam na niego jak na słodkiego szczeniaczka.
- Co Ty nie powiesz, Panie inteligentny. Tyle wiem!
- Moim ojcem jest Chuck Norris, BAM zagiąłem Cię !
Tym razem po prostu zamknęłam oczy, ściskając usta w jedną linię, że by nic nie palnąć.
- To po nim masz to "wszędzie mnie pełno i wszystko potrafię" Uśmiechnęłam się i spojrzałam w dół i przypadniem trafiłam na jego... Nie ważne. Po prostu miałam wrażenie, że..nagle coś się...ale... Boże. To pewnie tylko mi się wydawało.Jestem zboczona.
-...... ogólnie to nie wiem co mam Ci jeszcze powiedzieć o sobie. Chyba nie chcesz znać takich szczegółów jak to, że mój ulubiony kolor to fiolet, że jestem leworęczny... Ej. Suz, słuchasz mnie ?
Ocknęłam się i zobaczyłam jego wzrok na sobie. Podniósł brwi i chyba wiedział, że nie słuchałam. Oczywiście ja zaprzeczyłam, żeby nie wyjść na nie normalną..
- Emm, no pewnie. Jak zepsutego radia haha. Dobra, Justin, jest już prawie 24. Na prawdę jak mój tata nas zobaczy, będę miała przechlapane. Może po prostu, uznajmy tą rozmowę za zakończoną, kiedyś do tego wrócimy. Poza tym już z internetu dowiem się więcej, niż od Ciebie, Panie Norris Junior.
- Dobrze piękna, ale odpisuj, bo znowu Cię nawiedzę, tym razem u Ciebie w pokoju. - Spojrzał na mnie, był bardzo seksowny, uwielbiam jak tak na mnie patrzy. Pominęła bym to, że zrobiłam się czerwona..
- SUZANNE ! Tata przyjechał ! Marsz do łóżka !
- Idę ! Justin, przepraszam, musisz już iść. Chodź za mną,wyjdziesz tyłem -Chwyciłam go za rękę-
Gdy zamykałam drzwi, nagle Justin złapał za klamkę.
- Chyba o czymś zapomniałaś - Pocałował mnie w policzek i wyszedł bez słowa.Czułam na sobie jego zapach...
Pobiegłam szybko na górę, podłączyłam iPhone do ładowarki i poszłam do łazienki.
Przemyłam twarz zimną wodą, nagle poczułam łomotanie mojego serca. Bardzo dziwne, choć przyjemne uczucie.
Fajny jest, pomyślałam sobie, i spięłam włosy w wysokiego koka. Zawsze tak związuję do spania, żeby uniknąć niechcianych kołtunów. Naszykowałam ubrania na jutro, miałam spory dylemat, czy koszulka w serek, czy zwykła... W końcu stanęło na przwiewnej, kremowej koszulce z kołnierzykiem z ćwiekami, do tego szorty z flagą ameryki, moje ulubione czarne conversy, no i na wszelki wypadek ciemno szary sweter.
Dobra, jutro rano tylko się umyję. Reszte mam z głowy. Rzuciłam się na łóżko, i wzięłam do ręki telefon. *5 nie przeczytanych wiadomości*
- Kurcze, Justin.. Obiecałam, że natychmiast odpiszę.. - Powiedziałam pod nosem szybko odblokowując telefon.
*1. Kurcze, nie mogłem znaleźć wyjścia z Twojego ogrodu.. Powiedz tacie, żeby zainwestował w lampy ogrodowe :D
*2. Su, czemu nic nie piszesz ? Uraziłem Cię ? ;p
*3. Ej no nie przeginaj
*4. HALO
*5. -Pusta wiadomość-
Uhhh... Odpisałam najszybciej jak mogłam
*Wybacz, musiałam się trochę doprowadzić do ładu. Proszę, mogę jutro rano do Ciebie zadzwonić ? Jestem wykończona..
Nowa wiadomość od : Justin X.
(czemu nadal mam go zapisanego Justin X. ?! Toż to Norris ! - Zaśmiałam się pod nosem)
*Dobrze piękna, śpij i nie zapomnij rano :*
Uśmiechnęłam się do siebie, nigdy mi się to wcześniej nie zdarzało.
Przymknęłam oczy, i zaczęłam rozmyślać. Widziałam jego pięknie wyrzeźbioną sylwetkę, świetnie ułożone włosy, oczy jak takie pyszne karmelowe cukierki, i jego głos... Bardzo przyjemny i kojący.
Ciężko mi uwierzyć... Uwierzyć w to, że go spotkałam, że wylał na mnie koktajl, że to wszystko przytrafiło się mi, właśnie MI. Suzanne Roger... Zablokowałam telefon i jak zwykle przejrzałam się w jego czarnym wyświetlaczu. Odłożyłam na półkę, wcześniej podłączając do ładowarki, i dałam się porwać moim marzeniom...
***
Przetarłam oczy, rozciągnęłam się. Godzina 09.30, czyli pora wstawać. Rozpuściłam włosy, odsłoniłam rolety, żeby wpuścić trochę światła do mojego pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz, i zaczęłam bez sensu przechadzać się po łazience. Weszłam pod prysznic.. Ahh moment dla którego warto rano wstawać. Zawsze mam problem z wyjściem, ale gdy nagle ciepła woda spływająca po moim ciele zamienia się w lodowatą, to znak, że pora opuścić to wspaniałe miejsce.
*Bateria 100%*
Justin, Juustiiin.. Hmm.. Jest.
***
- Hej mała, już myslałem że zapomniałaś !
- no coś Ty.. -zaśmiałam się w słuchawkę-
- Widziałem, że dzisiaj listonosz włożył wam do skrzynki jakąś dużą paczkę w serduszka.. Jestem zazdrosny !
- Cooo ? O czym mówisz ? - wyjrzałam przez okno, faktycznie skrzynka była nie domknięta-
Usłyszałam tylko śmiech, i sygnał, który oznaczał koniec rozmowy.
Fuck, co za typ... Ej.. jaki listonosz.
Zeszłam po cichu żeby nie obudzić Katherine, wyjęłam paczkę całą oklejoną serduszkami, i wbiegłam na górę najszybciej, a za razem najciszej jak mogłam. Na pudełku nie było napisane, od kogo to, ale czułam znajomy zapach.
Otworzyłam, bardzo się przy tym męcząc bo ktoś sprytnie to okleił kilometrem taśmy klejącej...
***
Nie wiem czemu to robię.. Nie wiem też, czy gdy czytasz te słowa, wiesz kto pisze.
Pewnie Twoje serce chce się teraz wyrwać, a Twój ciepły oddech odbija się o tą kartkę...
- Było dokładnie tak, jak KTOŚ napisał-
Przepraszam też za motylki w brzuchu...
____________________________________________________________________________
Podoba się ? Ciekawi co "KTOŚ" napisał do Suzie w liście ?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz