***
- Mamo, spokojnieee...( Specjalnie przedłużyłam ostatnią literę, żeby mieć więcej czasu na wymyślenie dobrego kłamstwa. )
- Suzanne proszę Cię, streszczaj się bo chcemy z ojcem za 15 minut iść na wieczorną premierę do kina.
- Więc byłam w lunaparku z Eve, Kayrą, Michelem i Hubertem, jak mówiłam szłam ze znajomymi, no i ...
- Na zdjęciu jesteście sami. - Wtrąciła po cichu.
- Mamo, daj mi skończyć. Ty nie lubisz jak Ci przerywam, to nie rób drugiemu co Tobie nie miłe.-
Spojrzała na mnie ze zdziwieniem, że takie słowa mogą wypłynąć z moich ust (dość mądre jak na moje codzienne wypowiedzi do rodziców.)
-Więc już wracaliśmy do domu, Hubert w stronę metra, Eve i Kayra mieszkają obok siebie, a Michel został jeszcze na kolejce. Nagle przewróciłam się o nóżkę od stoiska z hot-dogami, która jak widzisz, też załapała się na zdjęcie. - Wskazałam palcem na nieszczęsny kołek, a mama przyjrzała się z bliska. - No i upadłam, zobaczył to ten chłopak i mi pomógł.
- To czemu on Cię tu obejmuje ?
- To chyba logiczne mamo. Pomógł mi wstać, moja kostka i kolano było tak obolałe, że musiał mnie dosłownie podnieść.
J-U-S-T-I-N B-I-E-B-E-R M-A N-O-W-Ą D-Z-I-E-W-C-Z-Y-N-Ę
Mama zaczęła literować pierwsze zdanie zaraz po nagłówku.
- Co na to powiesz Suzanne ?
- Mamo, to paparazzi. Oni wcisną nawet najbardziej zakłamany kit, byle by coś mieć na sławnych ludzi. A to w końcu jakiś Viever czy jak mu tam..
- Bieber córcia, Bieber. Nawet ja to wiem.
- Mamo.. słucham rapu, rocka nie takich bzdetów jak ... Co on właściwie śpiewa ?
- Pop. - Zaśmiała się i rzuciła gazetę na stolik do kawy. - Idź na górę, my wrócimy koło północy. Macie już wtedy obie spać ! - Przytuliła mnie mocno i szepnęła w ucho- Nie szalej z tym upadaniem na gwiazdy młoda.
Zaśmiałam się w duchu.
- Mamo.. idźcie już, bo się spóźnicie.
- Spojrzała na mnie spod włosów i mrugnęła. ( Na prawde dobra "przyjaciółka" z mojej mamy - bo tak siebie nazywałyśmy. )
Weszłam na górę, sprawdzając przez okno czy samochód nadal stoi na podjeździe, czy już wyjechali. Właśnie białe Suzuki odjechało, a ja mogłam sobie pozwolić na odpoczynek.
Zasłoniłam moje śliwkowe rolety, zapaliłam świece, i puściłam jakiś kawałek Papa Roach z mojej nowej płyty. Dzisiaj postanowiłam wykąpać się w wannie. Puściłam wodę, zakryłam odpływ korkiem, i poszłam po gumkę do włosów. Związałam je wysoko w koka, żeby się nie zmoczyły, bo włosy umyję jutro rano pod prysznicem, by były świerze przez dłuższy czas.
Do wody wrzuciłam musującą kulę. Płyn zabarwił się na pomarańczowo, a łazienkę wypełnił zapach brzoskwini. Rozebrałam się kładąc rzeczy pod zlewem, na koszu z brudnymi ciuchami, po czym wślizgnęłam się do wanny. Z wody wystawała mi tylko głowa, a całe ciało było zanurzone w pomarańczowej, pachnącej cieczy. Zaczęłam się zastanawiać co jutro założę, aż nie usłyszałam dzwoniącego telefonu. Zostawiłam go na komodzie w pokoju.
Aktualnie byłam w stanie "jestem w wannie, mam wszystko w dupie", więc znów układałam w głowie stylówki na następny dzień.
Woda zaczęła się ochładzać, a na nową nie było miejsca, bo by się przelała. Wyszłam, wytarłam ciało różowym ręcznikiem z Hello Kitty, chyba Katherine... Pokremowałam ciało kakaową ziają, włożyłam majtki i koszulkę.
Para wydobyła się z łazienki do mojego pokoju, a ja wybrałam piżamę grzebiąc w dolnej półce szafy. Włożyłam na siebie czarną, za dużą koszulkę, i krótkie fioletowe spodenki.
***
W łóżku zaczęłam przeglądać maila, jakieś nowe pytania na Ask'u.
- TY I JUSTIN ?! CZY TO PRAWDA ?!
- BOŻE SUKO ODDAJ NAM JUSTINA
- ON KOCHA BELIEBERS NIE CIEBIE
Łzy pojawiły się na powierzchni oczu, oślepiając mnie. Zaakceptowałam pytania - bo wyszłabym na idiotkę, odpisując każdemu - ok.
Zaczęłam się trzęść myśląc co jeszcze mogą mi zrobić jego fanki, i dobijały mnie myśli, że to dopiero początek. Zamknęłam klapę komputera, odłożyłam go pod łóżko, i wtuliłam się w poduszki i kołdrę. Nie mogłam pochamować łez, szczypały mnie oczy, i zaczęłam zaciągać nosem. Dla swojego dobra, ale pewnie też dla Justina, powinnam zerwać z nim kontakt. Tak będzie najlepiej.
Usłyszałam śmiech i głuchą rodziców, którzy właśnie weszli do domu. Zerknęłam na podświetlany zegarek na stoliku nocnym, było 30 minut po północy, a ja nadal nie zamknęłam oka.
Nie myślałam świadomie. Byłam wykończona. Nikt nigdy nie nazwał mnie tak chamsko, nie znając mojej osoby. Byłam wdzięczna Justinowi za to, że nie zostawił mnie wtedy wśród dzikich fanek, narażając również siebie, ale i zła na los, że tak się to skończyło. Czy ja musiałam go poznać ? Czy musiał na mnie wylać picie ? Akurat on, właśnie na mnie.
____________________________________________________________________________
Wstałam koło 12, odsypiając wczorajszy dzień. Wstałam, a moje oczy były czerwone, całe w popękanych żyłkach. Bolała mnie szyja i kostka. Czułam się jednym słowem chujowo. Prysznic, te sprawy, bez żadnych emocji. Całkowicie potraktowałam to jako obowiązek, nie porę na relaks. Nie miałam na to czasu.
Chwyciłam iPhone, stojąc przy komodzie w samej bieliźnie, w mokrych włosach z których woda zsuwała się na podłogę.
Nieodebrane połączenie 7.
W dupie miałam to, kto dzwonił. Jedyne co teraz chciałam to napisać smsa do Justina.
Em, Hej Justin. Przepraszam, ale nie mogę się spotkać dzisiaj, jutro, ani w najbliższym czasie. Nie pytaj, nie pisz i nie dzwoń.
Kliknęłam wyślij, a moje oczy znów utonęły w ciepłych, słonawych łzach. Stracę go, dam radę. Będę silna, i się nie poddam. Wszystko wróci do normy.
Wrzuciłam na siebie legginsy w kropki, i dżinsową koszulę. Na dole czekało na mnie świeże pieczywo i serki. Zjadłam co trzeba i wyszłam się przewietrzyć. Wkładając słuchawki w uszy, klikałam "next" w odtwarzaczu. Last Resort, Breathe Carolyna, Never Say Never....
See I never thought that I could walk through fire
I never thought that I could take the burn
I never had the strength to take it higher
Until I reached the point of no return
And there’s just no turning back
When your hearts under attack
Gonna give everything I have
It’s my destiny
I will never say never
Skąd to się tu wzięło ? Nie mam pojęcia, ale przysprawiło mnie o ciarki. Idealnie się do tego szło. Włożyłam okulary, i zaczęłam sobie wmawiać, że wcale nie go nie znam, a piosenka jest do kitu. "next" ....
Idealne słowo na moją sytuację. Chciałabym mieć taki obok siebie, żeby działał cuda...
NEXT.
Fajny czekam na nn
OdpowiedzUsuńNieeeee..... Oni muszą być razem, bo inaczej zajebie im xd CZEEEKAM <3333
OdpowiedzUsuń