Po godzinie spokojnego spaceru postanowiłam wrócić do domu.
Chciałam porozmawiać z rodzicami o artykule w gazecie. Weszłam do domu i
zamknęłam drzwi. Zastałam ich w salonie, bawili się z Kathie.
- Hejka – powiedziałam, a ich głowy obróciły się w moją
stronę.
- O, witaj córciu – mama uśmiechnęła się promiennie. – Gdzie
byłaś?
- Poszłam się przejść. Było mi źle z tym, że myślicie, że
coś mnie łączy z tym chłopakiem. Musiałam sobie to poukładać w głowie. Ale
stwierdziłam, że lepiej będzie z Wami po prostu porozmawiać.
- Ale kotku, nie ma o czym rozmawiać. Wczoraj sobie wszystko
wyjaśniliśmy i temat zamknięty.
- Naprawdę?
- Tak kochanie. A! I ktoś czeka na ciebie na górze – mama
wskazała schody.
Wstałam z kanapy i idąc po stopniach zastanawiałam się, kto
to może być. Uchyliłam drzwi mojego pokoju i zauważyłam dziewczynę z brązowymi
lokami. Lola. Weszłam do pokoju, a ona od razu się odwróciła.
- Suzie! – przytuliła mnie. – Nie odbierasz telefonów, nie
odpisujesz…
- Co ty tu robisz? – przerwałam jej.
- Nie można było się z tobą skontaktować, więc została mi
jedna opcja. W ogóle to jestem na ciebie zła!
- Tak?
- Justin Bieber? Serio? Kochana! Czemu mi nic nie
powiedziałaś? Jestem twoją najlepszą przyjaciółką, a zataiłaś przede mną
OGROMNĄ informację. Ja bym ci powiedziała jakby mi się coś takiego przydarzyło!
- Przepraszam Lolu, ale mam tyle na głowie, że nie miałam
czasu zadzwonić. A z Justinem mnie nic nie łączy.
- Czyżby? Bo widziano was razem w lunaparku i POD JEGO
DOMEM! Wiesz ile dziewczyn chciałoby go chociaż dotknąć, nie mówiąc już o
zaproszeniu do jego domu! Jestem jedną z nich! Jestem Belieber i nawet nie
wiesz jak mnie zabolało jak zobaczyłam wasze wspólne zdjęcia.
- Bel… CO?
- Belieber, czyli coś więcej niż fanka. Wspieramy go. Gdy
jest smutny, to za wszelką cenę staramy się go pocieszyć itp.
- Lola! Nic mnie z nim nie łączy! To, że byliśmy razem w
kawiarni, lunaparku, na wzgórzu i w jego domu to nie znaczy, że jesteśmy RAZEM!
Jest bardzo sympatyczny, więc miło mi się z nim spędza czas.
- Czekaj! Na jakim wzgórzu?
- Zabrał mnie na jakieś wzgórze, klif, cokolwiek to było i
jedliśmy kanapki. Nie byliśmy tam długo, bo przyszedł Alfredo i…
- ZNASZ ALFREDO??? O boże! Poznasz mnie z nimi? Proszę,
proszę, proszę!
- Jak będzie okazja – uśmiechnęłam się, a Lola rzuciła się
na mnie i zaczęła przytulać. W tym momencie mój iPhone zawibrował. Na
wyświetlaczu pojawiło się imię Justin. Chwyciłam telefon i schowałam szybko do
tylniej kieszeni.
- Nie odbierzesz sms’a?
- To tylko reklama – zapewniłam Lolę. – Wiesz, muszę iść do
toalety. Zaraz wracam.
Weszłam do łazienki, która znajdywała się w moim pokoju,
zamknęłam za sobą drzwi na zamek, wyjęłam iPhone’a i usiadłam na (zakrytej!)
toalecie. Przesunęłam palcem, by odczytać wiadomość.
Od Justin:
„Hej piękna. Co dzisiaj robisz? ;* ”
Wklepałam szybkie „Lola jest u mnie. Nie mogę się spotkać ;/
” i kliknęłam przycisk na toalecie żeby spuścić wodę, bo przecież Lola myśli,
że przyszłam tu załatwić swoje potrzeby. Telefon znowu zawibrował: „Lola? o_O”.
Uśmiechnęłam się. Wysłałam mu krótkie: „Moja przyjaciółka”, umyłam ręce i
wyszłam z łazienki. Spojrzałam na Lolę siedzącą na łóżku i wpatrującą się w
swoje paznokcie. Podeszłam do niej po cichu i objęłam ją od tyłu.
- Dziękuję, że jesteś – wyszeptałam jej do ucha i dałam
buziaka w policzek.
Lola zaśmiała się.
- Wiesz kicia… - zaczęła. – Zastanawia mnie jeden fakt.
Czemu nie mogłabyś teraz zadzwonić do Justina i od razu nas umówić!
- To nie takie proste. On jest gwiazdą i nie ma wolnego cały
czas tak jak my. Poza tym… Nie mam do niego numeru – skłamałam, ale co miałam
zrobić? Chciałam tylko chronić Justina. I siebie żeby Lola nie urwała mi głowy
pytając, kiedy się z nim spotkamy.
- Jak to nie masz numeru? To jak wy się umawialiście?
- Justin tu przychodził – powiedziałam i od razu tego pożałowałam.
- O MÓJ BOŻE!!! JUSTIN BIEBER CHODZIŁ PO TEJ PODŁODZE! –
krzyknęła i położyła się na panelach. – O boże! Nie wierzę!
- Lola, wstań! – podniosła się. – Justin to normalny
człowiek, więc nie rób z tego takiej afery!
- Ale to Bieber!!!
- Czyli zwykły chłopak, który umie śpiewać! Pamiętam jak mi
kiedyś o nim opowiadałaś. Że nie miał pieniędzy i musiał grać pod teatrem. Ale
miał szczęście i mu się ułożyło w życiu. Mogę się założyć, że gdyby nie był
taki popularny to byś go nawet nie dotknąć nie chciała!
- Co się z tobą dzieje? Kocham go i mam prawo do jarania się
wszystkim, co z nim związane!
- Nawet go nie znasz! Jeżeli masz nadal mieć takie podejście
to wyjdź stąd, bo nie chcę tego słuchać. To tak samo jakbyś mówiła o Thomas’ie
z równoległej klasy!
- Fuuu! Thomas? To ten z pryszczami na całej twarzy? Bleee.
Justin jest przynajmniej ładny. Dobra! Sory! Nie chcę się kłócić o takie
głupoty.
- Ja też nie – uśmiechnęłyśmy się obie i wpadłyśmy sobie w
ramiona. Po chwili uścisku oddaliłyśmy się od siebie na 3 cm.
- Obiecaj, że zawsze będziesz przy mnie – powiedziałam.
- Obiecuję – Lola przyciągnęła mnie do siebie, cmoknęła w
usta i znowu zamknęła w niedźwiedzim uścisku.
- Dusisz mnie! – krzyknęłam.
- Zdarza się – zaśmiała się.
Przez następne pół godziny siedziałyśmy na łóżku plotkując i
zajadając się czekoladkami. W pewnym momencie stwierdziłam, że muszę do
toalety.
- Zaraz wracam – mruknęłam do Loli i weszłam do łazienki.
Zrobiłam, co miałam zrobić, umyłam ręce, ochlapałam twarz zimną wodą i
chwyciłam za klamkę. Za drzwiami stała zdenerwowana Lola.
- Mówiłaś, że nie masz do niego numeru! – podniosła rękę, w
której trzymała mojego iPhone’a. Na wyświetlaczu widniała nowa wiadomość od
Justina.
________________________
- Lola!
- Przestań się tłumaczyć! – jej brązowe loki podskakiwały od
nerwowego chodzenia po moim pokoju. – Skłamałaś! Znowu! Co się z tobą dzieje?
- Musiałam skłamać. Justin nie pozwala mi nic mówić.
- Jestem twoją przyjaciółką!
- Nikomu nie mówić!
- Nawet mi?
- Nawet tobie.
- Świetnie! – klasnęła w dłonie. – To teraz on jest dla
ciebie ważniejszy niż ja?
- Powiedziałam coś takiego? Nie wydaje mi się!
- Co się z tobą dzieje? – zapytała po raz kolejny. – Odkąd
go spotkałaś jesteś jakaś inna!
- Słucham? Ja przynajmniej nie wkurzam się o jedno małe
kłamstewko!
- Jedno? Małe? A, przepraszam, kto mi wmówił, że poznał
jakiegoś Louis’a?
- Wiedziałam jakbyś zareagowała! Musiałam!
- Nic nie musiałaś, Suzanne! Teraz wychodzę i mam nadzieję,
że przemyślisz swoje zachowanie.
- O! Mówisz jak moja matka!
- Nie prawda!
- Udowodnij!
- Twoja matka nigdy by tak do ciebie nie powiedziała, bo
jesteś grzeczniutką córeczką, która nigdy nie zrobiła nic złego.
- Przekonałaś mnie.
Lola wywróciła oczami i zbiegła ze schodów. Przy drzwiach
jeszcze na sekundę się odwróciła żeby rzucić mi zabójcze spojrzenie i wyszła.
Odetchnęłam. Nienawidziłam się z nią kłócić. Do mojej głowy wpadła myśl – gdzie
do diaska są rodzice? Weszłam do kuchni i ujrzałam karteczkę na blacie:
„Wyszliśmy z Kathy na plac zabaw.
Jak będziesz głodna, to w lodówce masz makaron.
Mama :* ”
Plac zabaw? Aha! Wyszłam z kuchni chwytając po drodze
butelkę soku pomarańczowego i już miałam iść w stronę schodów, gdy nagle
usłyszałam głos za sobą:
- Myślałem, że już nigdy nie wyjdzie! - aż podskoczyłam.
Odwróciłam się i ujrzałam Justina w drzwiach prowadzących do ogrodu. – Nigdy
ich nie zamykacie, co?
-Justin!! Długo tu stałeś?
- Na tyle długo żeby usłyszeć, że nieźle się na siebie
wydzierałyście. O co poszło? – oparł się o framugę.
- O ciebie.
- O mnie? Jakbym teraz jadł, to bym się zakrztusił! Co?
- No tak! Powiedziałam jej, że nie mam twojego numeru, a ona
zobaczyła ostatnią wiadomość od ciebie, której swoją drogą nie przeczytałam, i
się wkurzyła.
- Ale… Czekaj! Gadałyście... o mnie?
- To takie dziwne? Masz miliony fanów, którzy mówią o tobie
przez cały czas.
- W sumie racja – uśmiechnął się. – Będziemy tak stać, czy
coś robimy?
- Hmmm… Masz coś konkretnego na myśli? – zaśmiałam się i
spojrzałam na niego seksownie.
Podszedł do mnie, złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę
schodów.
- Może zaczniemy od pójścia do twojego pokoju.
Weszliśmy na górę. Justin puścił moją rękę i od razu rzucił
się na łóżko. Chwycił w rękę pilota i włączył telewizor. Wywróciłam oczami i
podeszłam do szafki żeby sprzątnąć opakowanie po żelkach, które jadła Lola.
Wyrzuciłam folię, usiadłam przy biurku i otworzyłam mojego MacBook’a. Weszłam
na mail żeby sprawdzić pocztę. Miałam 200 nowych maili! Od rana! Weszłam w
pierwszy i głośno wciągnęłam powietrze do płuc.
- Coś nie tak? – zapytał z troską w głosie Justin.
- Nie. Wszystko w porządku – wróciłam do czytania maila.
Justin tylko spojrzał na mnie podejrzliwie i ułożył się
wygodniej między poduszkami.
„Ty suko! Zabierasz nam naszego Justina! Jak możesz? Odczep
się od niego! On nigdy nie będzie twój!”
Mail trafił do kosza. Otworzyłam kolejnego i jęknęłam. Ten
był jeszcze gorszy.
- Co jest? – Justin podniósł się z łóżka i ruszył w moją
stronę.
- Naprawdę nic! – próbowałam zakryć laptopa własnym ciałem.
- Nie wierzę ci – chłopak złapał laptopa i zabrał mi go.
Usiadł z powrotem na łóżku i zaczął czytać. Wszystko po kolei.
- Kurwa, co? Nikt ci nie będzie groził! – odłożył laptopa na
bok i chwycił za telefon.
- Co robisz? – zapytałam.
- Dodaję wpis na twitter’a.
Wzięłam MacBook’a i położyłam go na biurku. Załogowałam się
na twitter’a i od razu zobaczyłam nowy post Justina: „Jeżeli jakaś Belieber nie
akceptuje moich wyborów i decyzji, to nie ma prawa nazywać się prawdziwą
Belieber”. Pod nim znajdowało się już 1000 odpowiedzi typu:
„Zawsze będziemy z Tobą”
„Akceptujemy twoje decyzje w 100%”
Spojrzałam na niego. Minę miał poważną.
- Nie chcę ich ranić, ale musiałem to napisać. Nikt nie
będzie robił ci krzywdy!
- Czemu tak ci na tym zależy?
- Bo… Mówiłem, że jesteś wyjątkowa – chwycił moją rękę i
zaczął się bawić moimi palcami. – Inna… Czuję się przy tobie lepszy – lekko się
przysunął.
- Już to słyszałam – zaśmiałam się.
- Wiem – zbliżył swoją twarz do mojej. – Ale lubię to
powtarzać – zaśmiał się.
Nasze nosy się stykały. Już Justin miał przysunąć do siebie
nasze wargi, gdy nagle usłyszeliśmy:
- Suzie! Jesteśmy w domu!
DZIĘKI MAMO! GENIALNY MOMENT!
_________________________________________________________
Przepraszam, że musieliście tyle czekać! Problemy z weną i brak czasu ;/
Mmmmm.. prawie się pocałowali, ale znowu coś nie wyszło :p
CZEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEKAAAAAAAAM!!!!!! AAAAAAAAAAAAAAW <3
OdpowiedzUsuń