środa, 1 maja 2013
Eight
K*RWA.. Normalnie staram się nie przeklinać, ale ta sytuacja tego wymagała. „Nowa dziewczyna Biebera??” Niech tylko znajomi to zobaczą... Niech tylko moi rodzice chcą obejrzeć dziennik, bo pewnie i tam coś wspomną o naszym "romansie"... Pewnie mamy dzieci ! Bóg wie, czego nie wymyślą ludzie. Czemu nagle teraz, kiedy jest dobrze musi się coś spieprzyć.
Wyjęłam telefon z torby i .. Zapomniałam co miałam zrobić, więc zmieniłam okładkę iPhone z ciasteczkowej, na czarną z ćwiekami na górze. Przebrałam się w szare legginsy, i luźną koszulkę, możliwe że taty. Nie wnikam. Oczywiście przez ten cały czas moje dłonie lekko krwawiły, bo gdy się stresuję zawsze obgryzam skórki. Nakleiłam plaster na najbardziej zaczerwieniony palec wskazujący, i znów przyssałam się do swojego telefonu. Zrobiłam sobie kilka zdjęć, tą kamerą z przodu i wstawiłam na instagram. Od razu 5 like'ów i 2 followersów, TAK ! Nie wiem czemu, ale bardzo lubię gdy widzę, że ktoś dodał mnie do obserwowanych. Przez to wszystko na chwilę mogłam odpłynąć od życia i gówna w którym właśnie tkwiłam... Ta przyjemność nie trwała długo, bo ktoś zaszczycił mnie telefonem.
-Halo... - powiedziałam dość markotnie
-Su, wiem, że się wściekniesz, może i mnie znienawidzisz, ale muszę Ci coś powiedzieć
- Wszystko wiem... Co tam mój chłopaku ?- Zadrwiłam
- Nie gniewasz się ? Swoją drogą, lubię jak tak mówisz mała..
- Oh, ogarnij się.
*około 20 sekundowa cisza*
- BU !
- Jesteś cholernym dupkiem...- zaśmiałam się pod nosem.
- Kiedy się widzimy ? Muszę się spotkać z moją dziewczyną..
- Oo poznaj mnie z nią, pewnie jest zajebiście ładna
- Nie pochlebiaj sobie kochanie
- Justin, pamiętaj to żarty.. Znamy się bardzo krótko.
- Musisz zawsze wszystko psuć Suzie ? - wyobraziłam sobie jego minę..
- Haha, no dobra kolego, ja lecę. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś posłucham jak dla mnie śpiewasz.
- Pomyślę, koleżanko. - Oczywiście nacisnął na słowo koleżanko.
Po rozmowie z nim, od razu poprawił mi się humor. Czemu ten idiota tak na mnie działa. Poszłam do łazienki i odkręciłam wodę, żeby mi zleciała zimna, wyjęłam z komody różowe spodenki, i czarną koszulkę.
Wskoczyłam pod prysznic, wszystko ze mnie zeszło... Tak momentalnie poczułam się jak w niebie. Zapach kokosowego mydła pod prysznic rozszedł się po kabinie, w końcu trafiając i do mnie, co sprawiło, że było jeszcze lepiej.
Zamknęłam oczy i pozwoliłam się kołysać mojemu ciału.
Nagle na zaciśniętych powiekach pojawił mi się obraz śpiewającego dla mnie Justina... Dla czego go wtedy nie pocałowałam.. Co mnie powstrzymało. - Przygryzłam górną wargę lekko ją ssając.
Może dla tego, że nigdy tego nie robiłam. Dobijałam się tak dobre pięć minut, kiedy nagle zaskoczyła mnie i moje ciało lodowata woda. Wytarłam się, nakremowałam ciało, ubrałam się w piżamę, umyłam zęby i w końcu, gdy z końcówek zaczęła mi kapać woda, związałam włosy w wysokiego koka.
Moje łóżko przypominało pobojowisko, ale lubię spać w mętliku poduszek, kocy i kołder. Wtedy czuję się bezpieczna.
Postanowiłam napisać temu pajacowi tym razem pierwsza "miłej nocy"
Odpisał dosłownie po 5 sekundach, "spodziewasz się kogoś ?"
Podniosłam brwi i podrapałam się z tyłu głowy. Co on pieprzy ?
"LOL" - to jedyne co mi przychodziło do głowy. Nic nie odpisał, więc uznałam, że pora spać.
Usłyszałam skrzypienie moich drzwi, była godzina 01.24. Oczywiście jak to ja, schowałam głowę pod kołdrę. Dziecinne, ale z drugiej strony całkiem urocze jak się patrzy z boku.
Usłyszałam ciche kroki... Myślałam że to Katherine, dla tego udawałam, że śpię i jestem nie do obudzenia. Czasami przychodziła do mnie w nocy żeby mi podłożyć sztucznego pająka pod twarz.. - Przejedzone i to dopiero dziecinada.
Nagle poczułam, że ktoś próbuje odkryć kołdrę, którą dzielnie trzymałam.
Kochanie, nie opieraj się, to ja.
Znajomy głos...
- JUSTIN ?! Co tu robisz, jak tu wlazłeś głupku !
- Pytałem czy się kogoś spodziewasz.. Wszedłem tym drugim wejściem najciszej jak mogłem.
Zapaliłam lampkę, spojrzałam na niego, miał na sobie snapbacka z napisem "bad boy"
czarną koszulkę w serek, niższe spodnie, i czerwone połyskujące supry. Wstałam zamknęłam drzwi na klucz i zaproponowałam mu, żeby został.
- Nie wiem jak Ty, ale ja idę spać Jus.
- Ja jeszcze chwilę popiszę z Brianem
Wygodnie położyłam się na boku, otulona poduszkami i przykryta kołdrą. Justin siedział mi w zgięciu przy brzuchu i pisał z kumplem.
Znużona, w końcu zasnęłam.
Obudziłam się otulona ręką Justina, który spał przytulony do mnie. Odwróciłam się i wtuliłam głowę pod jego brodą.
SUZIE ! Głos mojej matki dobiegł z dołu.
Wstałam mamo ! Justin się skrzywił i zakrył rękoma uszy.
-Hej, wstawaj śpiochu, pomożesz mi wybrać ubrania i pójdziemy razem do lunaparku, ok ? Usłyszałam tylko mruczenie z jego strony, gdy wtulał się w moje włosy.
Swawolnie podeszłam do szafy, wyciągnęłam dwie sukienki, jedna biała z kołnierzykiem wysadzonym drobnymi ćwiekami, druga w bardzo delikatne kwiaty, z małym otworem na plecach. Pokazałam mu też zestawy z koszulkami i szortami, które zdecydowanie przypadły mu do gustu. W końcu miałam na sobie czarną koszulkę oversize z kołnierzykiem i rękawami podwiniętymi nad łokcie i szorty z motywem tygrysa na pupie.
- Mrr Ty kocico, usłyszałam z łazienki.
Spojrzałam jak na idiotę spod włosów które właśnie zwisały do dołu, a ja byłam wypięta do niego tyłem. Moje policzki automatycznie się zaróżowiły.
- Spadaj i się szykuj.
Wciągnęłam na siebie czarne conversy za kostkę, on już był gotowy. Poszłam umyć zęby i umalować rzęsy. No i oczywiście perfumy, które Justin od razu poczuł.
- Czekaj tu. Zejdę na dół i napiszę Ci smsa "OK". Wtedy masz szybko wyjść i poczekać na mnie w ogrodzie.
Zeszłam po schodach zagadałam mamę w kuchni, i szybko wysłałam mu wiadomość.
- Suzie, co dzisiaj porabiasz ? Ja z ojcem jedziemy do Obbels'ów na obiad, zabieramy Katherine ze sobą.
- emm idę z kumplami do lunaparku, przy okazji, dasz mi pieniądze ?
- Masz tu 50 dolarów, tylko nie szalejcie za bardzo.
Zauważyłam, że drzwi wyjściowe się zamknęły. Sprytny chłopak z niego...
-Dobra, pa mamoooo. - Przytuliłam ją i wyszłam
-spisałeś się. Dobra, nie wiesz kiedy kursuje bus do parku ?
- Wiem tyle, że od 6.30 co pół godziny.
- Okej, to mam nadzieję, że się nie spóźnimy.
Nagle Justin wplótł swoje palce między moje i zaczął bujać naszymi rękoma.
Ledwo zdążyliśmy na busa. Kiedy dojechaliśmy do lunaparku, otaczała nas masa kolorowych sprzętów i dużo rodzin.
- Na co idziemy pierwsze ? Kolejka ? Nigdy nie jeździłam, ale chciałam mu pokazać, że jestem odważna proponując to.
- Wow, no jak życzysz !
Pobiegliśmy nadal trzymając się za ręce. Zapłaciłam i weszliśmy do wagonu. Zaczęłam się trząść gdy tylko usłyszałam głośny gwizd oznaczający start. Justin objął mnie ręką i przycisnął do siebie tak, że moja głowa uderzyła o jego klatkę. Strasznie się bałam i on dobrze to wyczuł. Krzyczałam i ściskałam go tak mocno jak tylko potrafiłam. Zwolniliśmy, usłyszałam dwa gwizdy oznaczające koniec.
Wyszliśmy, chodziłam jak pijana. Justin się ze mnie śmiał, ale i przytulał i głaskał po głowie.
Nagle słyszymy że ktoś nas woła. Justin się odwrócił i natychmiast zakrył mi głowę i przycisnął do siebie.
- Idź przy mnie, to paparazzi. Nic się nie odzywaj.
TAM JEST ! MAM GO ! JUSTIN ODWRÓĆ SIĘ, POROZMAWIAJ Z NAMI !
Nagle potknęłam się o budkę z hotdogami... Justin wywrócił się razem ze mną. Z oczu płynęły mi łzy, zawaliłam...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
genialne !! sikam ! <3 pisz dalej <3
OdpowiedzUsuń